Zmień rozmiar napisów
  • Powiększ
  • Standardowo
  • Pomniejsz
Dostosuj stronę

Chrondziecko.pl - Bezpieczna strona internetu | porady | opinie | program filtrujący treści |

Home Zagrożenia w internecie



Email Drukuj PDF
Jak działają sieciowi pedofile

Kiedy małe dziecko bawi się w chowanego, zamyka oczy i mówi "nie ma mnie", myśląc, że naprawdę nikt go nie widzi. My dorośli bardzo często zachowujemy się podobnie, myślimy zyczeniowo. To, iż nie widzimy zagrożeń, nie oznacza jednak, że ich nie ma.

Zamawiamy dobre, mocne drzwi, nowoczesne zamki, kraty w oknach, odprowadzamy dziecko do i ze szkoły. Wydaje nam się, że je chronimy. Tymczasem pedofil wchodzi do naszego domu, wprost do pokoju naszego dziecka. Wchodzi przez ekran monitora.

To nie są odległe zagrożenia, gdzieś tam z daleka, to nie jest tak, że nas one nie dotyczą, że naszego dziecka to nie spotka. Pedofilem może być każdy. Pedofil może być wszędzie. Pedofil może skrzywdzić każde dziecko. Również Twoje.

Możemy jednak chronić nasze dzieci w świecie wirtualnym, tak, jak robimy to w świecie realnym. Nie trzeba do tego wcale ogromnej wiedzy na temat komputera. Aby zapewnić naszym dzieciom bezpieczeństwo, musimy jednak wiedzieć o zagrożeniach, uświadamiać je sobie. Kluczem do bezpieczeństwa nie jest wcale komputer, ale rozmowa z dzieckiem.

Pedofile działają wszędzie tam, gdzie mogą znaleźć ofiarę. Pedofil potrafi cierpliwie zastawiać swoją sieć, aby doprowadzić w końcu do realnego spotkania z dzieckiem. Nawet jednak jeśli do spotkania nie dojdzie, to wirtualny seks z pedofilem dla dziecka też jest szkodliwym, bolesnym przeżyciem.

Pedofile korzystają z serwisów ogłoszeniowych i randkowych, szukając tam ogłoszeń zamieszczanych przez dzieci oraz umieszczając własne anonse.

Posługują się tzw. chat roomami, czyli wirtualnymi pokojami rozmów. Bardzo często udają przy tym dziecko, by łatwiej zyskać zaufanie swojej ofiary. Pamiętaj bowiem, że rozmówcy w sieci nie widzą się nawzajem, każdy może więc udawać każdego.

Pedofile chętnie korzystają też z tzw. komunikatorów (np. GaduGadu, Tlen), czyli programów pozwalających na wirtualną, bezpośrednią (jeden na jednego) rozmowę z inną osobą w czasie rzeczywistym. Działanie takich programów jest podobne do telefonu, tyle że zamiast mówić, użytkownicy posługują się klawiaturą komputera. Podobieństwo jest tym większe, iż każdy, kto używa takiego programu, ma swój numer. Nowe wersje komunikatorów pozwalają zresztą również na rozmowę głosową. Podczas instalacji takiego oprogramowania można dodać swoje dane (np. imię, nazwisko, miasto, wiek, zainteresowania) do katalogu publicznego, co ma ułatwiać nawiązywanie nowych znajomości. Korzystając z tego katalogu pedofile wyszukują dzieci.

Doskonałym narzędziem dla pedofila są również strony www prowadzone przez dzieci oraz tzw. blogi, czyli dostępne publicznie wirtualne pamiętniki. Dzieci piszą w nich o sobie, o swoich problemach. W sumie nie ma w tym nic złego. Niektóre dziecięce strony i pamiętniki są przepiękne i bardzo ciekawe. Jednak pedofil wykorzysta taką wiedzę do tego, by skuteczniej manipulować dzieckiem.

Bez względu na to, jakim internetowym narzędziem posłuży się pedofil, będzie on starał się stopniowo zdobywać zaufanie i sympatię dziecka, oswajać je ze sobą. Może w tym celu wystąpić w roli "dobrego wujka", który wszystko rozumie i akceptuje (a ci "wredni rodzice" na nic nie pozwalają....). Może udawać rówieśnika. Stopniowo poznając dziecko, będzie się starać doprowadzić do realnego spotkania.

Oczywiście wśród pedofili też są różni osobnicy. Jeden będzie na siłę dążył do jak najszybszego spotkania, drugi uzbroi się w cierpliwość, by skuteczniej zmanipulować dziecko. Może też oferować upominki albo pomoc w rozwiązaniu jakichś problemów.

źródło: www.bezpiecznyinternet.org

W miarę zdobywania zaufania dziecka, pedofil może zacząć oswajać je z tematyką seksualności, pokazywać materiały pornograficzne, wciągać w wirtualne "świntuszenie". Zdarza się, iż zapis takiej rozmowy o charakterze cyberseksu staje się narzędziem szantażu.


 
Email Drukuj PDF
Internetowe przestępstwa

Wraz z rozwojem Internetu przybyło wiele nowych, nie znanych wcześniej form przestępczości. Każdego tygodnia liczba popełnianych w Sieci przestępstw wzrasta o 4,5%.
Internet postrzegany jest coraz częściej jako zjawisko społeczne i kulturowe. Liczba użytkowników Sieci równa jest już populacji sześciu największych metropolii świata i wciąż dynamicznie wzrasta. Pojawienie się Internetu i rozwój technologii IT otworzyły nowe, olbrzymie możliwości dla nauki, biznesu i kultury. Zaczęły się rozwijać nowe elektroniczne dziedziny w handlu, bankowości, edukacji. Internet stał się efektywnym narzędziem pracy dla lekarza, biznesmena, naukowca, dziennikarza i wielu innych grup zawodowych. To jedna, powszechnie znana strona Internetu.
Przestępczość to jego druga, ciemna strona, o której mówi się niewiele i rzadko. Wraz z nowymi możliwościami i perspektywami, jakie stwarza Internet, nadeszły nowe, nieznane rodzaje przestępczości. Dlatego najczęściej nie zdajemy sobie w ogóle sprawy z zagrożeń czyhających w Sieci, nie wiemy, jak się przed nimi bronić ani jak je zwalczać. Nie wiemy nawet czego się bać. Cybernetyczni przestępcy wykorzystują to bezlitośnie. Ich ofiarą może zostać każdy, od ircującej niewinnie nastolatki po specjalistę w dziedzinie bezpieczeństwa w Internecie; od małej firmy z segmentu SOHO, providera internetowego czy firmy telekomunikacyjnej po wielkie światowe koncerny, jak Microsoft czy Netscape; od uniwersytetu po najwyższe i najważniejsze instytucje rządowe (Pentagon, NASA). Słowem, nikt nie jest bezpieczny, każdy może stać się ofiarą sieciowego podziemia.
Internet jako całość nie ma jednego właściciela, nikt w nim nie rządzi, nikt go centralnie nie nadzoruje, nie ma „policji” czuwającej nad bezpieczeństwem jego użytkowników. W Stanach Zjednoczonych dopiero od niedawna zaczęto modyfikować prawo uwzględniając specyfikę przestępstw z wykorzystaniem komputera i Internetu, a i to tylko w kilku stanach (Floryda, Kalifornia, Teksas, Georgia, Washington). Sądy wydały już pierwsze wyroki skazujące. Jednak w samym społeczeństwie amerykańskim, w którym Internet jest równie popularny jak hamburger i guma do żucia, panuje przekonanie, że nie jest to medium bezpieczne i nie sposób się w nim ustrzec cybernetycznych przestępców. Na nic zdają się nowoczesne systemy zabezpieczeń, firewalle itp. wobec hakerów, crackerów, często nastoletnich.
Według najnowszych statystyk FBI w ubiegłym roku w USA każdego dnia zgłaszanych było około 40 spraw dotyczących naruszenia prawa w Internecie. Ich liczba rośnie z roku na rok. Jeszcze 5 lat temu liczba zgłoszonych przestępstw wynosiła w ciągu całego roku niewiele ponad 640. Prognozy na ten rok mówią już o 140 dziennie (ze wszystkich zgłaszanych przypadków tylko 31% uznawanych jest za uzasadnione lub istotne i wobec nich podejmowane są działania operacyjne). Dane te to jedynie wierzchołek góry lodowej, bowiem jak pokazują statystyki, tylko 10% wszystkich wykrytych włamań, kradzieży i defraudacji w Sieci jest w ogóle zgłaszanych. Najczęściej nie są one ujawniane bądź to w obawie przed utratą opinii i klientów (firmy), bądź są bagatelizowane w przekonaniu, że ich sprawcy i tak nie zostaną ujęci. Co tydzień liczba popełnianych przestępstw wzrasta o 4,5% . Jednocześnie tylko 2% spraw o naruszenie prawa w Sieci kończy się wyrokiem skazującym, głównie z powodu luk prawnych i niedostosowania istniejącego prawa do „cybernetycznej” rzeczywistości. I hakerzy harcują, bowiem póki co pozostają bezkarni. Straty spowodowane przez cybernetyczne podziemie sięgają miliardów dolarów. Firma Ernst & Young szacuje, że wynoszą one około 5 miliardów dolarów rocznie, zaś średnia wartość przestępstwa w Sieci to 90000 USD. (Według SEARCH straty te wynoszą znacznie więcej, bo aż 40 miliardów dolarów.) Same tylko firmy telekomunikacyjne i operatorzy sieci komórkowych w wyniku kradzieży i udostępnieniu w Sieci numerów kredytowych kart telefonicznych ponieśli straty rzędu 50 milionów dolarów. Mogą im pozazdrościć producenci oprogramowania, których straty spowodowane nielegalnym kopiowaniem i dystrybucją ich produktów w Internecie szacowane są przez Software Publishers Association na blisko 2 miliardy dolarów. Według SPA od początku istnienia Internetu firmy te straciły już ponad 7,4 miliarda dolarów.
Straty wyrządzone przez krakerów mogą być o wiele dotkliwsze. Nie tak dawno kilku chińskich krakerów unieruchomiło chińskiego satelitę komunikacyjnego w geście protestu przeciwko łamaniu praw człowieka w ich kraju. Inna grupa, również w geście protestu, tym razem przeciwko próbom jądrowym dokonanym ostatnio przez Indie, włamała się do systemu komputerowego Bhabha Atomic Research Center w Bombaju i zdezorganizowała funkcjonowanie poczty e-mail, wykorzystywanej w komunikacji pomiędzy naukowcami Centrum. To tylko pojedyncze przypadki włamań do systemów informatycznych instytucji i organizacji rządowych. W 1995 roku zanotowano 250000 włamań do serwerów Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych i 120000 do serwerów NASA - wiele z nich zakończonych pomyślnie. Szczególną estymą wśród hakerów cieszą się komputery Pentagonu, które, jak pokazuje rzeczywistość, nie są stuprocentowo odporne na ataki z zewnątrz. Skoro więc internetowe podziemie jest w stanie dostać się na tak strategiczne serwery, to już jeden krok do powstania cybernetycznych terrorystów, którzy mogliby szantażować całe rządy i światowe organizacje. Wiele wskazuje na to, że nie jest to tylko teoria.
Internet, jak wskazują statystyki, jest domeną młodego pokolenia, przed którym komputer nie ma tajemnic. Cybernetyczny światek przestępczy to również ludzie młodzi (kobiety stanowią w tej grupie znikomy procent). Zdaniem wielu psychologów i socjologów jest wśród nich zakompleksiona młodzież szukająca potwierdzenia swojej wartości, często również osoby o ponadprzeciętnym IQ, które w komputerze szukają ucieczki od szkolnej nudy. Motywem innych jest zabawa, choć są i tacy, którym nie w głowie zabawa, a walka o idee (np. idea freeware). Często motywem działania jest chęć protestu przeciwko funkcjonowaniu różnych organizacji, a nawet rządów. Im haker starszy, tym niebezpieczniejsze są pobudki jego działania. Wielu z nich staje się prawdziwymi przestępcami nastawionymi na czerpanie ze swojej działalności wymiernych korzyści materialnych. Niekiedy stają się czymś w rodzaju cybernetycznych szpiegów gospodarczych wykradających na zlecenie dane i informacje z serwerów wskazanych firm. Dużą grupę stanowią tu osoby zwolnione lub niezadowolone z warunków pracy w danej firmie, twórcy oprogramowania, administratorzy, osoby mające dostęp do informacji i zabezpieczeń w swojej firmie. Motywem wielu działań jest seks i pornografia. Z czasem większość hakerów robi karierę jako... specjaliści od bezpieczeństwa danych w poważnych firmach, bankach, instytucjach, które zatrudniają ich świadomie i celowo.
Rozpiętość przestępstw popełnianych za pośrednictwem Internetu jest szeroka i zróżnicowana. Wiele z nich zostało jedynie przeniesionych do Internetu z życia codziennego: piramidy finansowe; wyłudzenia (wyślij pieniądze, a otrzymasz to czy owo); puste obietnice wielkich zysków bez pracy i inwestycji; materiały dla domowego biznesu; fałszywe obietnice otrzymania karty kredytowej, darmowych z pozoru „prezentów”; tanie książki, zazwyczaj poradniki, które nigdy nie docierają do adresata; usługi, które nigdy nie zostają wykonane; loterie, ruletki, konkursy, w których nigdy nie ma zwycięzcy (i głównej nagrody). Przestępstwa te określane terminem scaming są popełniane najczęściej, lecz ich szkodliwość ogranicza się na ogół do utraty niewielkiej sumy pieniędzy, strat natury moralnej i zdenerwowania. Jednak zdarzają się przestępstwa znacznie groźniejsze i brzemienne w skutkach. Zapewne wiele osób słyszało o hakerach czy choćby wirusach komputerowych, ale z pewnością nie wszyscy wiedzą, co to jest warez, „koń trojański”, mailing bomb i czym grozi np. cracking, phreaking czy carding.
National Computer Crime Squad, specjalna komórka FBI, której celem jest wykrywanie i zapobieganie wszelkiego rodzaju cybernetycznym przestępstwom, ustaliła 8 najgroźniejszych przestępstw w Internecie i są to: włamania do sieci komputerowych bądź serwerów oraz szpiegostwo gospodarcze z wykorzystaniem Internetu (haking), piractwo komputerowe, e-mail bombings, kradzież i podszywanie się pod cudze hasła, spoofing, oszustwa z wykorzystaniem kart kredytowych, phreaking.

zródlo: www.stud.wsi.edu.pl

 

Internet: źródło wiedzy czy zagrożeń?

Email Drukuj PDF
Internet to nieograniczone źródło wiedzy. W niewiarygodny sposób udoskonalił formy komunikowania się . Bez przeszkód możemy rozmawiać, a nawet widzieć się z osobą będącą na drugiej półkuli, a przekaz informacji przebiega w tempie błyskawicznym. Wysłanie maila zajmuje przecież zaledwie kilkanaście sekund. Jednak zawsze należy pamiętać o tym, że w rękach osób nieodpowiedzialnych bądź nieświadomych może okazać się bardzo niebezpiecznym narzędziem do przekazywania b¹dê rozpowszechniania niebezpiecznych treści, za które uznaje się materiały, mogące mieć szkodliwy wpływ na rozwój i psychikę dziecka (pornografia, rasizm, ksenofobia, treści nawołujące do popełniania przestępstw, zachęcające do prostytucji, do używania narkotyków czy do hazardu oraz takie, które zawierają elementy psychomanipulacji ).
Internet od samego początku to dla środowisk pedofilskich doskonałe narzędzie do dystrybucji, wymiany i produkcji pornografii dziecięcej. Co więcej. Pedofile często podając się za rówieśników, dopuszczają się uwodzenia on-line małoletnich użytkowników Sieci. To zjawisko, z angielska
nazwane grooming, dotyczy zwierania znajomości za pomocą mediów elektronicznych, typu: komunikatory, blogi, czaty etc. 64% badanych dzieci przyznaje się do zawierania znajomości w Internecie, z czego 68% otrzymało od nowo poznanej osoby propozycję spotkania w rzeczywistym świecie, a 44,6% - skorzystało z takiego zaproszenia! Naturalnie nie każda znajomość zawarta przy udziale Internetu i nie każde spotkanie, będące skutkiem takiego zdarzenia, nosi znamiona przestępstwa. Niestety jednak większość incydentów z kategorii wykorzystywania dzieci za pośrednictwem Internetu nie zostaje ujawniona, głównie ze względu na drażliwość tematu.
Obok problemu pornografii czy uwodzenia istnieje jeszcze kwestia cyberbullingu, czyli cyberprzemocy rówieśniczej przy użyciu nowych technologii. Często nie zdają sobie sprawy z konsekwencji, dzieci rozsyłają materiały ośmieszające bądź poniżające swoich kolegów. Różnego rodzaju czaty, fora, jak również komunikatory czy SMS’y lub MMS’y stają się narzędziem do dystrybucji kompromituj¹cych treści, np. zdjęć czy filmów. Co drugie badane dziecko twierdzi, że doznało w Internecie wulgarnego wyzywania, a 14% zgłasza przypadki rozpowszechniania przez osoby trzecie kompromituj¹cych materiałów na swój temat. Należy pamiętać, że dzieci narażone są na tego rodzaju niebezpieczeństwa szczególnie, gdyż bardzo chętnie same udostêpniaj¹ swoje dane osobowe oraz zdjęcia. Bez problemu zdradzają adres nie tylko e-mail ale i domowy, a także dzielą się zdjęciami z nieznajomymi. W konsekwencji czego padają ofiarami zarówno ceberbullingu jak i różnego rodzaju oszustw, wyłudzeń, kradzieży etc.

Źródło: www.dzieckowsieci.pl


 

   Bezpieczny internet w Twoim domu